Restauracyjny Kosz-mar
Musisz drogi czytelniku wiedzieć, że bardzo lubię jeść. Można wręcz powiedzieć, że jedzenie, obok grania, jest jedną z moich pasji. Sam trochę gotuję i często chadzam do knajp gdy mam lenia. Nie jestem wybredny. Jem wszystko od kebaba po sushi. Zjem kaszankę, szpinak, a nawet pochwalę dobre wegetariańskie danie. Gdy jestem głodny idę tam gdzie dają dużo, smacznie i szybko. No właśnie, ale w restauracjach szybkiej obsługi dzieje się coś niedobrego. Otóż chcą one urastać do rangi wykwintnych restauracji utrudniając konsumentom życie. Przedstawię ten przykry proceder na przykładzie Da Grasso.
Przychodzę do restauracji. Patrzę na wielkie menu na ścianie. Nie śpieszę się, nikt mnie nie popędza - wybrałem. Podchodzę do kasy - "Dzień dobry, duża dla dwojga, dużo mięsa, tutaj 25 zł, dziękuję, widzimy się przy stole". Siadam, czekam, dostaje pizzę, zjadam, dziękuję dobranoc.
Ale nie. To było za proste, teraz jest tak.
Przychodzę do restauracji i nie mam co patrzeć na ścienne menu, bo zaraz będzie "dzień dobry, w czym pomóc, proszę usiąść, zaraz podam kartę" Extra... więc siadam i czekam...czekam. Jest i menu. Czytam sobie czytam i podchodzi, i pyta czy już wybrałem. "Eeee nie wybrałem, jeśli ciągle patrzę w jadłospis tzn., że wybieram." Odchodzi. Ok wybrałem..... Teraz nikt nie podejdzie, teraz czekam......"Mogę przyjąć zamówienie?" - "Pewnie, duża dla dwojga, dużo mięsa, widzimy się za chwilę". Fajnie. Przynosi pizzę - jem. W 2/3 posiłku podchodzi i pyta "mogę już zabrać talerze?" -"Jakie zabrać? Przecież ja jem. Czy talerz jest pusty? Czy ja położyłem sztućce (skądinąd zbyteczne) na talerzu i czekam na panią? Nie! Jem." Posiłek skończony i czy wychodzę? Nie, czekam na rachunek. Czekam, czekam. Moja połówka zdążyła odwiedzić toaletę, a ja czekam. Nawet nie ma kogo zawołać, wszyscy chyba udali się na jakieś pilne zebranie. A z resztą dlaczego ja mam kogoś wołać? Talerz pusty, a to wystarczający znak. Przecież to "ekskluzywna" restauracja z kelnerami. Ustawiłem talerz na talerzu i bynajmniej nie mam zamiaru jeść tego z wierzchu. Czekam. Pojawia się pani z koszyczkiem, a w koszyczku rachunek. Zaglądam do środka, kelnerka już przepadła. Zaczyna się. Wkładam pieniądze do koszyczka. Czeeeeekam. Zabiera koszyczek. Czekam na resztę...czekam, czekam, czeeekaaaam....
Zbudzony tupotem obcasa orientuję się, że już po wszystkim. Zgarniam resztę "Dobranoc do widzenia, w dupę se wsadźcie swoje koszyki"
Kurna po co to? Czy to coś ułatwia? Po co te ciągłe cholerne zmiany wszędzie? Liczycie nagle na napiwki? Takiego! Czy ktoś narzekał na zbyt szybką obsługę? Po co te ciągłe zmiany na siłę? Ogólnie, wszędzie. Po cholerę np. ktoś spieprzył Allegro. Było wszystko ładnie i przejrzyście. Zmienili i jest nieczytelnie i z dupy. I już tego nie zmienią, ludzie będą musieli się przyzwyczaić, zapomną i zostanie tak jak chcieli, bo tak. Zmiany są potrzebne tam gdzie.....są POTRZEBNE. A nie w imię zasady trzeba się zmieniać bo jest nudno. Kurna nie jest. Dobra była zmiana telewizorów CRT na LCD, bo mają większe przekątne i obraz lepszy, chociaż są mniej żywotne. No stuknąć się w łeb ludzie.
A żeby nie było, że jestem zrzędliwy, zgorzkniały Polak to: nowa reklama Mumio jest znów zabawna, serce i rozum to fajne maskotki, reklamy Biedronki są sympatyczne, gra na bongosach do GameCube'a daje wiele radości, widziałem dziś ładną dziewczynę o pięknych dłoniach, a sensem życia jest być wyspanym i dobrze nawodnionym.
Dziękuję.


"... a sensem życia jest być wyspanym i dobrze nawodnionym."
Dokładnie :)
ps.popraw literówki z początku.
Zmiany na gorsze nigdy nie są dobre. A niepotrzebne zmiany są co najmniej zbędne. Zmianom mówimy NIE !
moze ktoś chce być poprostu miły ...
może i chcą być mili ale w zachowaniu kelnerów często brakuje logiki a często widoczne jest znudzenie. Do wpisu dodam że gdy byłem ostatnio w klubie to musiałem pól szklanki cola+wódka na raz wypić po kelnerka chciała już zabierać :( Mój kolega się o swoją wykłócił a że ja nie jestem sporną osobą to szybko wyzerowałem i oddałem pustą szklankę.