Praca marzeń z dzieciństwa


Każdy, kiedy myślał, kim zostanie w przyszłości. Jedni i chcieli być strażakami, inni lekarzami, a była też taka grupka, która chciała zostać czymś kompletnie innym (jak Borysem Godunowem - pierwszym oblatywaczem Atlantyku bez szalika jak mój kolega. Ale to opowieść na inna sesję terapeutyczną.).

 Ja w swoich marzeniach zawsze widziałem siebie pracującego tam gdzie nie trzeba nic robić, aby dobrze zarobić. A ponieważ do polityki mnie nie ciągnęło, wybór padł na członka Komisji Kontroli Gier i Zakładów Liczbowych Lotto.




KKGIZL (piękny skrót) składała się zawsze z 3 osób, kobiet i mężczyzn w różnym wieku, których celem była kontrola przebiegu losowania podczas emisji na wizji. Kontrola ta ograniczała się do minimum i polegała na tym, że po słowach prowadzącego "a nad przebiegiem losowania czuwa komisja.." światło na chwile padało na nich i cała trójka wspólnie przytakiwała głową, co miało znaczyć "Tak to my. Siedzimy sobie tutaj w rogu". I o ile nic nie przeszkodziło losowaniu, nigdy nie kwestionowali wyników, a ich rola kończyła się właśnie na ciągłym sprawdzeniu czy sznurowadła od butów przypadkiem się nie rozwiązały. Sama skład komisji był zmienny a dobór jej tajny. Zapewne tylko wtajemniczeni wiedzieli, czemu w dzisiejszym programie 2 panów jest innych a pani np. trzyma się dzielnie stołka już 2 tydzień.
Czemu zatem ta praca?
Bo miała wszystkie elementy wymarzonej posady. Człowiek miał okazję pracować w telewizji i do tego w serialu emitowanego, co w środę i w sobotę. Mógł spokojnie nazywać się aktorem, choć nie był rozpoznawalny na ulicach. Do tego nie wymagała zbyt dużych kwalifikacji: wystarczyło umieć rozróżniać liczby do 49, 6 od 9 oraz posiadać podstawową wiedzę techniczną jak umiejętność rozróżnienia bębna maszyny losującej od bębna w pralce. (Być może stąd ta rotacja). Do tego nie trzeba było znać żadnych języków, bo  mówienie w tym programie było niepotrzebne i.. niewskazane. No i najważniejsza rzecz: umieć usiedzieć na tyłku przez całe 5 minut i 3 losowania totalizatora.

Niestety, choć przez lata udało mi się w końcu zdobyć tą umiejętność -  komisji już niema. Zmiany nastąpiły od 2004 roku, kiedy to nagle w programach jedna z osób zaczęła  co raz częściej wypominać prowadzącemu, (który swoja drogą też się zmieniał  co jakiś czas.) że "23 to nie 28”. Finał nastąpił po 2006 podczas wielkiej kulminacji wygranej, kiedy zagrała taka liczba osób i tak duża liczba kombinacji liczb padła na losach, maszyna losująca  tak się stremowała i zdenerwowała, że stwierdziła "to nie ma sensu. Nie chce mi się. Wywalę wszystkie kulki na ziemię”. Oczywiście pojawił się głos komisji i losowanie odbyło się "po za kamerą". I od tego momentu komisja już nie pojawiła się w programie. Jedni twierdzą, że spowodowane było to tym, że Komisja Kontroli Gier i Zakładów zaczęła wreszcie.. Kontrolować grę i zakłady. Inna teoria, z którą wiąże się późniejsza zmiana studia i wystroju wnętrza głosi, że komisja już się nie pojawiła, ponieważ.. nadal siedzi w poprzednim studiu czekając na losowanie.
Tak czy inaczej moja początkowa droga do łatwej kariery została zamknięta. I choć istniały wtedy inne legalne "zawody”, które mogły przynieść łatwą kasę (jak pracownik punktu przyjmowania butelek szklanych w TESCO lub rozpakowywacz przeterminowanych paczek Lays w celu wydobycia powkładanych banknotów) to ten pozostaje dla mnie nie doścignionym wzorcem.

1 Response to "Praca marzeń z dzieciństwa"

  1. Anonimowy says:

    eee niee

Powered by Blogger