Literówki czyli winny za dni życia po siatę winiary
Dzisiaj w niczego-bezsensownym stylu o naklejkach informacyjnych w środkach komunikacji miejskiej oraz pomysłach na ich wizualną i merytoryczną „poprawę”.
Ostatnie blokady ulic w Warszawie sprawiły, że ludzie zaczęli przenosić się tłumnie do tramwajów metra oraz kolejki WKD, (którą właśnie z powodu tych blokad mam niemiłą przyjemność ostatnio jeździć). Sprawia to, że szczególnie w godzinach porannych jeździ się "na glonojada". Jedyną rzeczą, która wtedy może zainteresować podróżując przeważnie na ostatnim stopniu schodów są wszechobecne naklejki z komunikatami. I nie wiedzieć, czemu, każda z nich wydaje się krzyczyć swym czerwonym napisem "nie dotykaj!" "Nie naciskaj!" "Nie opieraj się o drzwi!!" (a to dobre, rano panuje przecież taki tłok, że to chyba drzwi opierają się o mnie. Dobrze, że chociaż tu nie doklejają „ustąp miejsca”).
A gdyby tak można było inaczej? Mniej formalnie?
Pomysł nie jest mój, bo wiele lat temu jadąc w podobnym tłoku, jakiś niezadowolony pasażer pozamazywał litery na jednej z takich naklejek i zamiast "Awaryjne otwieranie drzwi" wyszło "Ryj otwiera drzwi". Głupie, ale wyzwoliło we mnie szczery uśmiech. I mimo aktu wandalizmu, patrząc codziennie zaspanym wzrokiem na (ciągle!) te same nudne slogany, zaczyna się dostrzegać ich nowe znaczenia.I tak wspomniane nieopieranie się o drzwi w wersji przygotowanej dla kobiet może brzmieć np. jak na zdjęciu obok.Z niektórych z nich można przeczytać czasem zbyt śmiałe rady dla płci pięknej, a także motto dnia.
Za to ostatnim, a najczęściej spotykanym jest tytułowa informacja posta . Mała korekta sprawia, że ludzie zamiast „tłoczyć się jak olej” w wagonach będą je tłumnie opuszczać i znów zrobi się luźno i komfortowo jak dawniej. Czego Sobie i Wam życzę.
A następnym razem.. coś poważniejszego ;)




0 Response to "Literówki czyli winny za dni życia po siatę winiary"
Prześlij komentarz