Prawdziwy mężczyzna cz. 1
Domyślam się, że z każdym kolejnym wiekiem kondycja mężczyzn staje się coraz bardziej zachwiana. Przecież zawsze musiał być podział na samców męskich i niemęskich. Problem ten nie ominął również XXI w., więc żebyście nie musieli jak Son Goku z Dragon Balla łapać ludzi za kroczę aby sprawdzić chłopiec to czy dziewczynka, piszę ten oto poradnik (ze względu na obszerność materiału podzielony na części). Uwzględnia on zarówno aspekty fizyczne mężczyzny jak i aspekty psychiczne i poglądowe. Zapraszam do lektury.
Włosy
Mają być krótkie. Najlepiej na jeżyka ale nieco dłuższe też mogą być. Fakt faktem muszą trzymać się ściśle definicji "krótkie". Jeśli czujesz, że zaczynają Ci włazić do uszu to, cytując pewnego księdza, "wiedz, że coś się już dzieje" i "że coś się burzy". Należy wtedy jak najszybciej udać się do najbliższego fryzjera i już w wejściu krzyknąć "Panie! Tnij! Na krótko!".
Na ulicach bardzo często można dziś spotkać grupki "chłopiąt", które rozmawiają między sobą, kto ma ładniejsze włosy. Wymieniają poglądy na temat pasemek i obgadują nieobecnych jakie to oni mają niemodne fryzury. Otóż taki sposób prowadzenia rozmowy jak i tematyka jest charakterystyczna, ba! jest wręcz wyłączną domeną ... KOBIET. Dzięki tej prostej klasyfikacji szybko dochodzimy do wniosku, że owa grupa "chłopiąt" to nie mężczyźni tylko zagubione coś pomiędzy obydwoma płciami.
Prawdziwi faceci od zawsze nosili włosy krótkie. Kobiety noszą długie bo wtedy można je modelować, układać, farbować, czesać - zajmować się nimi. Mężczyzna ze swej natury ma koło dupy takie zajęcia bo są dla niego nieistotne. Mężczyzna zawsze wygląda w lustrze świetnie, a kobieta zawsze jest za gruba. Nie ma więc takiej możliwości aby facet zapuszczał włosy z potrzeby ich pielęgnacji i "poprawienia" swojej fisis.
Są oczywiście odstępstwa jak np. noszenie długich włosów z zaniedbania - włosy rosną ale mamy to w dupie. Robią się tłuste, swędzą, ale mamy to w dupie.
Na ulicach bardzo często można dziś spotkać grupki "chłopiąt", które rozmawiają między sobą, kto ma ładniejsze włosy. Wymieniają poglądy na temat pasemek i obgadują nieobecnych jakie to oni mają niemodne fryzury. Otóż taki sposób prowadzenia rozmowy jak i tematyka jest charakterystyczna, ba! jest wręcz wyłączną domeną ... KOBIET. Dzięki tej prostej klasyfikacji szybko dochodzimy do wniosku, że owa grupa "chłopiąt" to nie mężczyźni tylko zagubione coś pomiędzy obydwoma płciami.
Prawdziwi faceci od zawsze nosili włosy krótkie. Kobiety noszą długie bo wtedy można je modelować, układać, farbować, czesać - zajmować się nimi. Mężczyzna ze swej natury ma koło dupy takie zajęcia bo są dla niego nieistotne. Mężczyzna zawsze wygląda w lustrze świetnie, a kobieta zawsze jest za gruba. Nie ma więc takiej możliwości aby facet zapuszczał włosy z potrzeby ich pielęgnacji i "poprawienia" swojej fisis.
Są oczywiście odstępstwa jak np. noszenie długich włosów z zaniedbania - włosy rosną ale mamy to w dupie. Robią się tłuste, swędzą, ale mamy to w dupie.
Najważniejsze jest żeby nie posiadać długich włosów by być "piękniejszym" ale generalnie mają być KRÓTKIE.
Zarost
Jak wszyscy wiedzą symbolem męskości jest penis. Lecz ramię w ramię z penisem stoi.....eee może inaczej. Są dwa symbole męskości: penis, o którym będzie później i zarost. Najwyższą formą zarostu natomiast jest broda. Nie ma to jak męska morda skąpana w długiej gęstej brodzie. Nadaje ona wyrazu i zdradza szorstki charakter każdego mężczyzny. Często wchłania ona zapachy pokarmów przyjmowanych przez mężczyzn czyli browaru i pieczonego mięsa. Jest ona wtedy niejako "przedłużeniem męskiego oddechu".
Nieco lżejszą formą zarostu acz również bardzo symboliczną jest wąs. Ma on nie tylko funkcję wskaźnika męskości ale i zdradza charakter mężczyzny. Długie spiczaste wąsy noszą na przykład czarne charaktery, a wąsy gęste przykrywające usta noszą osoby o wesołym przysposobieniu. Wąsy również pomagają w koncentracji i rozmyślaniu, gdyż podczas wszelkiego rodzaju dywagacji, kontemplacji i innych takich, można sobie owego wąsa kręcić.
Niestety powyższe formy zostały niemalże całkowicie zapomniane choć zdarzają się szlachetne wyjątki. Dziś najczęstszą formą męskiego zarostu jest "zarost 2dniowy". Nie jest tak dobitny jak wąsy czy broda ale kilkudniowa szczecina również nadaje tego szorstkiego męskiego charakteru. Zarost taki powinien mieć fakturę jak ze sławetnej reklamy z Nastulą "Stary, czym Ty się golisz?"
Naturalną rzeczą jest, że brak zarostu jest niemęski, a wręcz kobiecy. Dzisiejsze społeczeństwo zalewa plaga facetów wygolonych na gładkość "dupy niemowlaka" lub nie posiadających zarostu wcale. Są to niestety straceńcy będący ofiarą feminizacji. A o pomstę do nieba wołają reklamy sugerujące, iż facet powinien golić się do zera na wszystkich płaszczyznach (morda-klata-jaja). Jest to ze wszech miar szkaradne, obelżywe i nie wiem do czego zmierza ten świat jeśli takie zjawiska ujrzały światło dzienne.
Na koniec trochę statystyk (a właściwie jedna). Podobno zaledwie 25% Polek woli gdy mężczyzna nosi zarost. Bardzo łatwo jest zanalizować wynik takiej ankiety. Otóż 75% Polek nie szuka mężczyzny tylko kolegi o nieokreślonej płci lub po prostu koleżanki.
Penis
Charakterystyka jest prosta. Każdy mężczyzna niezależnie od rozmiaru swojego członka posiada największy możliwy okaz.
Koniec części pierwszej.
Zarost
Jak wszyscy wiedzą symbolem męskości jest penis. Lecz ramię w ramię z penisem stoi.....eee może inaczej. Są dwa symbole męskości: penis, o którym będzie później i zarost. Najwyższą formą zarostu natomiast jest broda. Nie ma to jak męska morda skąpana w długiej gęstej brodzie. Nadaje ona wyrazu i zdradza szorstki charakter każdego mężczyzny. Często wchłania ona zapachy pokarmów przyjmowanych przez mężczyzn czyli browaru i pieczonego mięsa. Jest ona wtedy niejako "przedłużeniem męskiego oddechu".
Nieco lżejszą formą zarostu acz również bardzo symboliczną jest wąs. Ma on nie tylko funkcję wskaźnika męskości ale i zdradza charakter mężczyzny. Długie spiczaste wąsy noszą na przykład czarne charaktery, a wąsy gęste przykrywające usta noszą osoby o wesołym przysposobieniu. Wąsy również pomagają w koncentracji i rozmyślaniu, gdyż podczas wszelkiego rodzaju dywagacji, kontemplacji i innych takich, można sobie owego wąsa kręcić.
Niestety powyższe formy zostały niemalże całkowicie zapomniane choć zdarzają się szlachetne wyjątki. Dziś najczęstszą formą męskiego zarostu jest "zarost 2dniowy". Nie jest tak dobitny jak wąsy czy broda ale kilkudniowa szczecina również nadaje tego szorstkiego męskiego charakteru. Zarost taki powinien mieć fakturę jak ze sławetnej reklamy z Nastulą "Stary, czym Ty się golisz?"
Naturalną rzeczą jest, że brak zarostu jest niemęski, a wręcz kobiecy. Dzisiejsze społeczeństwo zalewa plaga facetów wygolonych na gładkość "dupy niemowlaka" lub nie posiadających zarostu wcale. Są to niestety straceńcy będący ofiarą feminizacji. A o pomstę do nieba wołają reklamy sugerujące, iż facet powinien golić się do zera na wszystkich płaszczyznach (morda-klata-jaja). Jest to ze wszech miar szkaradne, obelżywe i nie wiem do czego zmierza ten świat jeśli takie zjawiska ujrzały światło dzienne.
Na koniec trochę statystyk (a właściwie jedna). Podobno zaledwie 25% Polek woli gdy mężczyzna nosi zarost. Bardzo łatwo jest zanalizować wynik takiej ankiety. Otóż 75% Polek nie szuka mężczyzny tylko kolegi o nieokreślonej płci lub po prostu koleżanki.
Penis
Charakterystyka jest prosta. Każdy mężczyzna niezależnie od rozmiaru swojego członka posiada największy możliwy okaz.
Koniec części pierwszej.




AMEN!!!! czekam na cz.2
o kuźwa mistrz.
A czy w tej ankiecie to na pewno chodziło o zarost na twarzy ? ;) Dzięki za przypomnienie mi reklamy z Nastulą . Uzmysławia mi jaki stary piernik ze mnie że ja coś takiego pamiętam...
W drugiej części zdecydowanie bym dodał to że prawdziwy chłop latem nosi koszulę z "dekoltem" (rozpiętą do połowy, a czasem do pępka), aby włochy z klaty miały miejsce, żeby się rozłazić na boki.